Bacówka Radawa SPA – wesele Szeleścików
Wesele w Bacówka Radawa SPA | Fotograf ślubny Rzeszów
    • Udostępnij :
    • Oceń :
    • Bacówka Radawa SPA - wesele Szeleścików | Fotografia WhiteStory
      5 (
      4
      )
  • 12504
  • WYŚWIETLEŃ

Bacówka Radawa SPA – wesele “Szeleścików”

Niekiedy życie pisze scenariusze lepsze, niż możemy zobaczyć w filmach! Marysia była barmanką w Krakowskiej Restauracji, do której Łukasz wybrał się z….ówczesną dziewczyną. Tak zobaczyli się pierwszy raz, jednak wtedy jeszcze żadne z nich nie wiedziało, że niebawem ich drogi się połączą. A stało się tak po „racjonalnym czasie” 🙂 Ale to zbyt długa historia! Najważniejsze jest to, że finalnie mogłem być fotografem na ich ślubie! Marzeno i Damianie ! Dzięki za polecenie !
Musicie wiedzieć, że Państwo Szelest to para, z którą zaprzyjaźniłem się nie tylko fotograficznie, ale również i prywatnie. Maryś pochodzi z Frampola, a „Szeleścik” z okolic Jarosławia. Żyją jednak w zabieganej stolicy, gdzie dostałem zapewnienie o dożywotnim “hotelu ze śniadaniem” w ich mieszkanku. Miło! Wiecie, że mój dom to na co dzień fotografia ślubna i podróże z nią związane sprawiają jednak, że taką obietnicę biorę sobie do serca 🙂
Łukasz jest „nudnym” programistą, co tu więcej można napisać, sami wiecie :-)… Za to Marysia… Marysia nie pracuje i wciąż imprezuje! A dokładniej – imprezuje w swojej pracy! “Opiekuje” się najlepszymi koncertami w naszym kraju. Marysiu, dziękujemy z żoną za bilety na naszego ulubionego Stinga!
Przejdźmy jednak do rzeczy!

Na pierwszym planie: emocje. Na drugim: bajeczne wnętrza i imponująca kuchnia.

Przygotowania, jak i późniejsza impreza odbyła się w otoczonej sosnami Bacówce Radawa & SPA. Jest to miejsce, które koi naturą, a zmysły zadowala wspaniała kuchnia. Co jak co, ale na kuchnię bardzo zwracam uwagę. Część z Was zapewne pamięta, że z zawodu jestem kucharzem 🙂 Moja pasja do fotografii ślubnej i to, co z niej powstało – WhiteStory, spowodowały, że swoimi kulinarnymi umiejętnościami mogę głównie chwalić się w zaciszu własnego domu. Imponujące dania to zasługa młodego, cenionego i nagradzanego za nowatorskie podejście do gastronomi szefa kuchni, prywatnie mojego kolegę i sąsiada z rodzinnej miejscowości – Kamila Wykę. Jest on projektantem doznań kulinarnych, który prowadzi restaurację wpisaną m.in do żółtego przewodnika Gault&Millau. Musicie więc wierzyć na słowo, że jedzenie było fenomenalne! Szkoda, że fotografie nie potrafią oddać smaku ani zapachu. Na szczęście potrafią ukazać kwintesencję całej imprezy, czyli klimat, piękne dekoracje, wspaniałych ludzi – ich autentyczne uśmiechy i iskierki w oczach. Nikt chyba nie zaprzeczy, że ciepło rodzinne czy oczy zakochanych ludzi nie są dostrzegalnie na zdjęciach. Właśnie to bardzo cenimy w fotografii ślubnej – emocje. To one sprawiają, że te niepowtarzalne chwile są tak wyjątkowe, i na długo po reportażu jeszcze żyjemy tymi momentami spędzonymi z Wami!

Ceremonia. Piękna. Wzruszająca.

Dokładniej taka, o jakiej wszyscy marzą. Bogato zdobiony kościół, podniosła atmosfera, a wokół sami najbliżsi, którzy czekają na najważniejsze słowa naszego życia. Do tego jeszcze trzeba dodać uśmiechy Pary Młodej i klimat jaki stworzyli wokół siebie. Marysia wyglądała tak pięknie, tak kobieco, sensualne… Na ten dzień wybrała suknię Justin Alexander, która idealnie podkreśliła jej nienaganną figurę, a mieniący się gorset dodawał jej jeszcze większego blasku. A trzeba przyznać, że jej twarz i tak od rana była rozpromieniona, lecz jaka może być twarz zakochanej kobiety w dniu jej własnego ślubu? Łukasz dumnie stał u jej boku – nic dziwnego! Sami spójrzcie!

Wesele było spokojne, ciche i wszyscy grzecznie siedzieli przy stole. Oczywiście, że NIE!

Chyba nikt w to nie uwierzy po obejrzeniu tego ślubnego reportażu! Imprezę tradycyjnie rozpoczął pierwszy taniec, a później to już poszło, że ho ho! Tańce, śmiechy, mnóstwo jedzenia, głośna muzyka – czyli prawidłowo! Goście dali czadu z zabawą, a zdjęcia przy pobliskim basenie wyszły świetnie! Aż na myśl przychodzą nam sceny z amerykańskich filmów, gdzie ukazane są typowe „pool party”. A tu niby „polsko”: bacówka, wódka, tradycja… A z drugiej strony świeżo i nowocześnie.

Udany plener w Krasiczynie zwieńczyliśmy wspólnie z Marysią pigwówką… a Łukasz?
No cóż, ktoś musiał bezpiecznie prowadzić 🙂 Tak bardzo cieszycie się sobą, że gestów nie da się oszukać – to prawdziwa przyjaźń zwieńczona miłością! Sami oceńcie te spojrzenia, radość na twarzach. A soczysta zieleń i subtelne promienie słońca tylko dodały uroku już i tak wyjątkowej sesji.
Dziękuję Wam za te emocjonujące chwile. Za rozmowy. Za przyjaźń!

hotel bacówka radawa spa

hotel bacówka radawa spa

bacówka radawa wesele

hotel bacówka radawa spa

bacówka radawa wesele

bacówka radawa wesele

hotel bacówka radawa spa

Komentarze (1)

  • Lekitkarina
    Posted 9 stycznia 2020

    Super, zdjęcia oddają uczucia związane z weselem. Bardzo fajna ujęcia przy basenie.

Zostaw komentarz